Aston Martin - brytyjski szyk i elegancja
Nazwa "Aston Martin" ma swoje korzenie w połączeniu dwóch elementów: Aston Hill: To wzgórze w hrabstwie Buckinghamshire w Anglii, gdzie odbywały się wyścigi samochodowe Aston Clinton Hillclimb. Lionel Martin, jeden z założycieli firmy, odnosił tam sukcesy jako kierowca wyścigowy. Lionel Martin: Drugi z założycieli, którego nazwisko stało się częścią nazwy marki.
Ekskluzywność Aston Martina znajduje odzwierciedlenie w jego rocznej produkcji, która wynosi zaledwie 5 000 - 7 000 samochodów. To znikomy ułamek w porównaniu z masową produkcją Toyoty, przekraczającą 10 milionów pojazdów rocznie.
Mój pierwszy Aston Martin, pochodził z polskiego salonu. Był to model DB9, wyposażony w majestatyczny silnik V12, który dostarczał niezapomnianych wrażeń z jazdy.
DB9, zaprezentowany w 2003 roku, był przełomowym modelem dla Aston Martina. Zaprojektowany przez Iana Calluma i Henrika Fiskera, ten grand tourer zachwycał płynnymi liniami i ponadczasową elegancją. Był to pierwszy model zbudowany na aluminiowej platformie VH, co przełożyło się na niższą masę i lepsze osiągi. Pod maską krył się 6-litrowy silnik V12, generujący imponujące 450 KM, co pozwalało na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w zaledwie 4,7 sekundy.
Aston Martin jest nierozerwalnie związany z postacią Jamesa Bonda. Modele takie jak DB5, DBS czy Vanquish stały się kultowymi dzięki swoim filmowym występom.
Książka gwarancyjna DB9, oczywiście w języku polskim, była elegancko oprawiona w skórę. Co ciekawe, jeden z kluczyków w komplecie, który prezentuję na zdjęciu, był dwuczęściowy, z jedną częścią wykonaną ze szkła - prawdziwy przykład dbałości o detale, charakterystycznej dla marki Aston Martin.
Posiadanie Astona Martina to doświadczenie wykraczające poza zwykłe użytkowanie samochodu. To wejście do elitarnego świata, gdzie pasja do motoryzacji łączy się z uznaniem dla brytyjskiego kunsztu inżynieryjnego i ponadczasowego designu.
Społeczność właścicieli Aston Martinów jest wyjątkowa. Uczestnictwo w licznych zlotach i spotkaniach, szczególnie w corocznych wydarzeniach klubowych, tworzy okazję do wymiany doświadczeń i wiedzy technicznej. Właściciele tych samochodów to osoby o wyrafinowanym guście, które cenią sobie dyskrecję i subtelność. Rozmowy skupiają się przede wszystkim na aspektach technicznych i historycznych marki, a nie na demonstracji statusu materialnego.
To pasja, która jednoczy ludzi o podobnych zainteresowaniach, tworząc atmosferę wzajemnego szacunku i zrozumienia.
Nie mogłem się oprzeć! Po DB9 wiedziałem, że kolejny samochód musi być również Aston Martinem. I tak oto, prosto z polskiego salonu, trafił do mnie DB11 w wersji AMR z jego niesamowitym silnikiem V12. Już samo brzmienie tego silnika przyprawiało o dreszcze...
Odbiór mojego egzemplarza Aston Martin DB11 odbył się w prestiżowym miejscu, na parkingu podziemnym apartamentowca Złota 44 w Warszawie. Zaskoczeniem było, że pojazd został dostarczony z pełnym zbiornikiem paliwa, co stanowiło miłe odstępstwo od standardowej praktyki innych producentów premium, takich jak Porsche czy Audi. Ten gest podkreśla dbałość Aston Martin o detale i pozytywne doświadczenia klienta już od pierwszych chwil z nowym samochodem.
Dodatkowo, wraz z pojazdem otrzymałem butelkę Auchentoshan 12 YO Single Malt Scotch Whisky z indywidualnym grawerunkiem numeru VIN, co stanowiło elegancki upominek podkreślający ekskluzywny charakter marki.
Model DB9, mimo swojego wieku, wciąż oferuje wysoki poziom komfortu i ponadczasową stylistykę. Jednakże, w porównaniu z nowszymi konstrukcjami, pewne rozwiązania techniczne mogą wydawać się nieco przestarzałe.
W przypadku DB11, szczególnie w wersji AMR, zauważyłem pewne niedostatki w układzie hamulcowym. Podczas intensywnego użytkowania, zwłaszcza przy wysokich prędkościach i częstym hamowaniu, fabryczne hamulce wykazywały tendencję do przegrzewania, co skutkowało spadkiem skuteczności. W mojej opinii, zastosowanie ceramicznych tarcz hamulcowych, dostępnych w modelu DBS Superleggera, byłoby korzystnym rozwiązaniem.
Niezależnie od powyższych uwag, oba modele dostarczały wyjątkowych wrażeń z jazdy, a jakość wykonania wnętrza, w szczególności zastosowanie wysokiej jakości skóry, zasługuje na uznanie. Nawet po latach użytkowania, zarówno DB9, jak i DB11 zachowały swój charakterystyczny, luksusowy zapach.
Mam nadzieję, że ta subiektywna ocena wybranych aspektów eksploatacji modeli DB9 i DB11 okaże się pomocna dla innych entuzjastów marki Aston Martin.


Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz.