Życie pędzi jak szalone, może skłonię Cię do refleksji. Piotr Władysław Sawicki to doświadczony ekspert w dziedzinie informatyzacji z bogatym doświadczeniem w sektorze edukacyjnym. Posiada udokumentowane sukcesy w zarządzaniu projektami informatycznymi oraz optymalizacji procesów. Specjalizuje się w zarządzaniu operacyjnym i optymalizacji procesów. Skupia się na kompleksowych strategiach rozwojowych i optymalizacyjnych, dążąc do ciągłego doskonalenia i maksymalizacji wydajności.
Europejska wioska w Chinach
Pobierz link
Facebook
X
Pinterest
E-mail
Inne aplikacje
Dongguan, Chiny, nazwa "Xi Liu Bei Po Cun" oznacza "Wioska pośród strumieni i zboczy".
Kampus położony jest wśród zielonych wzgórz, poprzecinanych strumieniami i stawami, co nawiązuje do koncepcji tradycyjnej chińskiej wioski.
Spacerując brukowanymi uliczkami imitującymi włoską Weronę, mijając budynki nawiązujące do renesansowej architektury, można na chwilę zapomnieć, że jest się w Chinach.
Chwilę później, otoczony "charakterystycznymi" domami z muru pruskiego, przenosimy się do "Fryburga". Kampus podzielony jest na 12 "wiosek", z których każda inspirowana jest innym regionem Europy. Podzielony jest na miasta, czyli obszary, w których znajdują się poszczególne biura i laboratoria firmy. Każdy taki teren nosi nazwę innego europejskiego miasta. Jest więc Granada, miasto na południu Hiszpanii, Paryż, Werona z Włoch i Brugia z Belgii. Ciekawostką jest fakt, że jedna ze stref nazywa się Český Krumlov - tak jak miejscowość w Czechach. Nazwy nie są oczywiście przypadkowe. Miasteczko składa się z kopii różnych budynków i elementów miejskiego krajobrazu (ławki, latarnie, fontanny) z różnych europejskich miast słynących ze średniowiecznej architektury.
Nowa siedziba Huawei przypomina miasta ze średniowiecza.
Każdy może sobie teraz wyobrazić, że jest szefem gigantycznego koncernu i może wybudować nowy kampus dla swojej firmy.
Jaki wybralibyśmy styl? Coś bardziej futurystycznego, a może w mocnym stylu retro. Ten ostatni pomysł spodobał się w Huawei.
Miasteczko o powierzchni dziewięciu kilometrów kwadratowych, w którym pracować będzie 25 000 pracowników i przypomina średniowieczne europejskie miasta. I to w każdym szczególe. Najzwyczajniej skopiowano całe budynki.
Aby zwiedzić ten rozległy teren, wystarczy wsiąść do kolejki kursującej po torach wokół kampusu. To wygodny sposób na podziwianie wszystkich "wiosek" i ich architektonicznych perełek.
Kampus Dongguan Huawei jest tak duży, że działa tam linia tramwajowa lub jak kto woli kolejka, by przewozić pracowników między różnymi częściami kompleksu. Jest tam nawet most łączący różne części kampusu po różnych stronach jeziora. Jest on repliką mostu Wolności w Budapeszcie.
Paryż: z repliką Łuku Triumfalnego i kawiarniami w "paryskim" stylu,
Grenadę: z budynkami nawiązującymi do architektury mauretańskiej i zadbanymi ogrodami,
Werona: z "romantycznymi" balkonami i dziedzińcami,
Fryburg: z "domami z muru pruskiego" i kanałami,
Bruges: z budynkami imitującymi gotyckie kamienice i mostami.
Warto zaznaczyć, że te "wioski" to interpretacje, a nie dokładne repliki europejskich miast. Architektura jest mieszanką stylów, czasami z licentia poetica.
Xi Liu Bei Po Cun to nie tylko (niedostępna publicznie) atrakcja, ale przede wszystkim miejsce pracy dla tysięcy pracowników Huawei. W "wioskach" znajdują się biura, laboratoria, sale konferencyjne i centra badawczo-rozwojowe.
Moja wizyta w Xi Liu Bei Po Cun była niezwykłym doświadczeniem. To miejsce, w którym chińskie otoczenie łączy się z interpretacjami europejskiej architektury, tworząc niezwykłą i inspirującą przestrzeń.
Zagadkowa zasada serii: Wszechświat rzuca kostką, czy splata wzory? Czy doświadczyłeś kiedyś serii zdarzeń, które wydawały się zbyt zbieżne, aby były przypadkowe? Serie wygranych na loterii, lawina niepowodzeń w pracy, a może szereg spotkań z osobami o zaskakująco podobnych zainteresowaniach? To zjawisko, nazywane "zasadą serii", od wieków fascynuje ludzkość. Dlaczego pewne wydarzenia zdają się występować w skupiskach, a nie rozkładać się równomiernie w czasie? I dlaczego, mimo powszechnej obserwacji, nauka wciąż pozostaje sceptyczna? Czym właściwie jest ta ulotna "zasada serii"? Mówiąc najprościej, zasada serii to postrzeganie, że podobne lub powiązane ze sobą wydarzenia mają tendencję do grupowania się w czasie. Może to dotyczyć zarówno pozytywnych, jak i negatywnych doświadczeń, a także zdarzeń o charakterze neutralnym. Przykłady można mnożyć: Świat finansów : Inwestorzy giełdowi często obserwują serie wzrostów lub spadków cen akcji, co prowadzi do przekonania...
Czy Ludzkość Stoi u Progu Nowej Ery, Czy Masowej Utraty Pracy? Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, Daniel Amodei, współzałożyciel i dyrektor generalny Anthropic, wywołał burzę swoimi prognozami dotyczącymi rozwoju sztucznej inteligencji (AI). Jego stwierdzenie, że "do 2026 lub 2027 roku będziemy mieć systemy sztucznej inteligencji, które będą zasadniczo lepsze od prawie wszystkich ludzi w prawie wszystkich kwestiach", rozpaliło debatę o przyszłości ludzkości w obliczu gwałtownego postępu technologicznego. Czy wizja Amodei'a jest prorocza, czy to tylko kolejna przesadzona przepowiednia technologicznego guru? Niezależnie od tego, jedno jest pewne: rozwój AI przyspiesza w tempie, które jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe. Pytanie, które nurtuje ekspertów, polityków i zwykłych obywateli, brzmi: jakie będą konsekwencje tej rewolucji dla rynku pracy i społeczeństwa jako całości? Sztuczna Inteligencja a Rynek Pracy: Apokalipsa czy Transformacja? Prognozy Amode...
Autorem tych zapisków jest Konstanty Butruk – najstarszy syn Józefa i Wiery, urodzony 20 lipca 1933 roku w Krupicach (gmina Siemiatycze). Pisanie rozpocząłem 5 września 1999 roku we wsi Baciki Dalsze (gmina Siemiatycze), dokąd w 1995 roku przeprowadziłem się z Warszawy wraz z moją żoną, Donatą Sawicką-Butruk. Moim celem było kontynuowanie wspomnień mego ojca oraz — w miarę możliwości — uzupełnienie ich o to, czego On nie napisał o sobie, swoim rodzeństwie, rodzicach oraz bliższej i dalszej rodzinie. Pragnę zapewnić, że nie mam zamiaru naśladować żadnych form literackich; chcę pisać prostym językiem, jakim posługuję się na co dzień. Dla porządku przypomnę, że ojciec urodził się 7 czerwca 1908 roku. Jego rodzicami byli: Józef (urodzony w 1877 r., zmarł w wieku 35 lat w 1912 r.) oraz Anastazja z domu Matosiuk (urodzona w 1884 r., zmarła w wieku 72 lat w 1956 r.). Ojciec miał siostrę Zofię (ur. 1910 r., zm. 1985 r.). Ciocia Zosia wyszła za mąż za Włodzimierza Ekonom...
Konstanty Butruk był moim ojczymem. Niestety, zmarł w 2007 roku. Konstanty Butruk Baciki Dalsze, styczeń 2004 r. Czerenda Babcia ze strony ojca, Anastazja, miała brata Jana Matosiuka, który mieszkał na końcu wsi od strony Klekotowa. Nikt w tej chwili nie wie, jak właściwie miała na imię jego żona. Wszyscy nazywali ją „Husaczanka”. Była to bardzo ruchliwa kobieta i wszędzie było jej pełno. Utkwiło mi w pamięci to, że zawsze była głodna i do kogo by nie wstąpiła, mówiła, że dzisiaj jeszcze nic nie jadła. Poczęstowana czymkolwiek, zwykle mówiła: „это моя любимая еда” (to jest moje ulubione jedzenie). Mieli syna Michała i córkę Eugenię, która wyszła za mąż za Stefana Czerendę z Ogrodnik. Pochodził on z biednej rodziny, co zmusiło go – jak się wówczas mówiło – do pójścia w przystępy, to znaczy do zamieszkania u żony. Tutaj również się nie przelewało – stała tam malutka chatka i niewielki chlewik. Mieli dwóch synów: Włodzimierza i Eugeniusza. Nie mając ziemi, musieli zarabiać na życie ...
Niewybuch z Krupic Było lato 1944 roku. Nad podlaskimi lasami i polami w okolicach Siemiatycz regularnie przetaczał się potężny, nienaturalny ryk. Niemcy testowali tam swoją nową, „cudowną broń” – rakiety V-2. Poligon doświadczalny zmieniał lokalizacje między okolicznymi wsiami: Wólką nad Bugiem, Ogrodnikami, Zajęcznikami, Słochami Annopolskimi, Krupicami i Sytkami. Okoliczni mieszkańcy żyli w strachu, wiedząc, że około godziny 17:00 należy spodziewać się kolejnych prób. Konstanty Butruk miał wtedy zaledwie 11 lat. Tego dnia niebo rozdarł dźwięk inny niż zwykle. Chłopiec podniósł głowę i zobaczył spadający kształt. Stalowe cielsko rakiety uderzyło w ziemię w pobliżu wsi Krupice. Jednak wbrew oczekiwaniom, nie nastąpił ogłuszający wybuch, który rozerwałby konstrukcję na strzępy. Zamiast tego ziemia zadrżała w głębokim tąpnięciu. Rakieta wbiła się w grunt i zamilkła. Gdy tylko opadł kurz, na miejsce katastrofy ruszyli mieszkańcy Krupic. Zanim nadjechał niemiecki oddział poszukiwaw...
Mongolska gościnność jest legendarna. Nawet w najodleglejszych jurtach, podróżni mogą liczyć na ciepłe powitanie, kubek gorącego mleka z jakiem (słony napój z herbaty i mleka) oraz miejsce do spania. Rozdział 1: Na początku była granica... i celnicy Z mieszanymi uczuciami pożegnaliśmy Aleksa, który spędził z nami część tej niezwykłej podróży. Na jego miejsce dołączyła Agnieszka, pełna energii i gotowa na nowe wyzwania. Przekraczając granicę Mongolii, przywitały nas drobne perypetie z celnikami, którzy z niewiadomych przyczyn zażądali, abyśmy zanieśli nasze bagaże do urzędu celnego. Na szczęście, po krótkiej gadce, udało nam się ich przekonać, że to niemożliwe. Pierwszy nocleg nad rzeką Ochron wypełniły rozmowy o nadchodzących przygodach, a blask ogniska i szum wody tworzyły magiczną atmosferę. Następny dzień spędziliśmy, ciesząc się pięknem okolicy. Podczas gdy część grupy wybrała się na wycieczkę do klasztoru Amarbayasgalant, inni relaksowali się nad rzeką, delektując się ciszą i spok...
Rozdział 1: Brama do innego świata Granica. Stalowe zapory, szare, niemal wojskowe budynki, twarze pograniczników naznaczone słońcem i wiatrem. To nie była zwykła granica, to była brama do innego świata. Do świata, w którym czas zdawał się płynąć wolniej, gdzie przestrzeń rozciągała się bezkresnie, a ludzie żyli w symbiozie z naturą. Poranek był chłodny, mimo że słońce zaczynało już leniwie wznosić się nad horyzontem. Powietrze przesycone było zapachem spalin i kurzu, a wiatr targał flagami powiewającymi na masztach. Po jednej stronie granicy zostawialiśmy Rosję, kraj, który przez ostatnie dni był naszym domem. Po drugiej – rozciągała się Mongolia, ziemia obiecana, kraina legend i nieskończonych stepów. Pożegnanie z Aleksandrem było gorzkie, ale i pełne zrozumienia. Jego podróż dobiegła końca, musiał wracać do swoich obowiązków, do codzienności. Patrzyliśmy, jak jego sylwetka oddala się, wsiadając do autobusu, który miał go zawieźć z powrotem do cywilizacji. W jego oczach widziel...
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz.