Rakieta V-2

 Niewybuch z Krupic

Było lato 1944 roku. Nad podlaskimi lasami i polami w okolicach Siemiatycz regularnie przetaczał się potężny, nienaturalny ryk. Niemcy testowali tam swoją nową, „cudowną broń” – rakiety V-2. Poligon doświadczalny zmieniał lokalizacje między okolicznymi wsiami: Wólką nad Bugiem, Ogrodnikami, Zajęcznikami, Słochami Annopolskimi, Krupicami i Sytkami. Okoliczni mieszkańcy żyli w strachu, wiedząc, że około godziny 17:00 należy spodziewać się kolejnych prób.

Konstanty Butruk miał wtedy zaledwie 11 lat. Tego dnia niebo rozdarł dźwięk inny niż zwykle. Chłopiec podniósł głowę i zobaczył spadający kształt. Stalowe cielsko rakiety uderzyło w ziemię w pobliżu wsi Krupice. Jednak wbrew oczekiwaniom, nie nastąpił ogłuszający wybuch, który rozerwałby konstrukcję na strzępy. Zamiast tego ziemia zadrżała w głębokim tąpnięciu. Rakieta wbiła się w grunt i zamilkła.

Gdy tylko opadł kurz, na miejsce katastrofy ruszyli mieszkańcy Krupic. Zanim nadjechał niemiecki oddział poszukiwawczy, miejscowi zdążyli rozebrać część poszycia rakiety, by z blachy wyprodukować codzienne przedmioty użytkowe. Kiedy nadjechali Niemcy, ludzie rozpierzchli się. Wojsko odjechało, ale potężny korpus rakiety pozostał głęboko pod ziemią. Jedenastoletni Konstanty zapamiętał to miejsce ze szczególną dokładnością.

Minęło ponad 60 lat. Wspomnienie tamtego dnia nie dawało Konstantemu spokoju, nawet gdy na długo opuścił rodzinną miejscowość. W domu wciąż trzymał drobną pamiątkę – zachowany fragment tamtej rakiety. Cały czas nosił w sobie absolutną pewność: główny korpus V-2 wciąż tkwi w ziemi w Krupicach.

W 2005 roku Konstanty postanowił działać. Podzielił się tajemnicą z Tadeuszem Sikorskim, a ten zaangażował Eugeniusza Nowaka, przewodnika turystycznego i prezesa Nadbużańskiego Klubu Turystyki i Krajoznawstwa, który dysponował wykrywaczem metalu. Trójka mężczyzn udała się na wskazane przez Butruka pole. Gdy urządzenie wydało głośny sygnał, nikt nie miał wątpliwości – pamięć 11-letniego chłopca po sześćdziesięciu latach okazała się bezbłędna.

Mężczyźni zaczęli kopać szpadlami, a po odkryciu pierwszych fragmentów, z pomocą burmistrza i koparki, wydobyli potężne, niecodzienne znalezisko. Na oczyszczonym z ziemi metalu widniały oryginalne niemieckie napisy, numery seryjne oraz rok produkcji: 1944. Był to wyjątkowy moment – większość wystrzelonych rakiet ulegała całkowitej destrukcji lub ich szczątki były zabierane przez Niemców bądź żołnierzy Armii Krajowej. Odnaleziona w Krupicach V-2 była jednym z pierwszych tak nienaruszonych znalezisk tego typu w Polsce.

Fragment rakiety został przetransportowany na posesję Eugeniusza Nowaka do Siemiatycz w celu oczyszczenia. Znalazcy podjęli decyzję o przekazaniu tego unikalnego świadectwa historii do lokalnego muzeum.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Stefan Czerenda – amator lekkiego życia i jego marzenie o komunizmie.